|
IWONA ORAWSKA
Z
panią Iwoną Orawską spotkaliśmy się w kancelarii parafii ewangelicko-augsburskiej.
Wizyta nie była wcześniej umówiona, ale mieliśmy szczęście. Pani
Iwona znalazła dla nas chwilę. - Angelus Silesius? Hmm? Dobrze,
zgadzam się na ten wywiad.
Wchodzimy do gabinetu biskupa luterańskiego, ks. Bogusza, gdzie
pracuje pani Iwona. Siadamy, chwilka na rozglądnięcie się dookoła.
Nastrojowe miejsce, urządzone w starym stylu, ale prosto - bez przesady.
Na ścianach regały ze starodrukami. Masa książek, złocone grzbiety;
dominuje tematyka religijna. Piękna biblioteka!
Pani Orawska to młoda, energiczna kobieta. To właśnie ona zajmuje
się programem "Dzieciaki" z ramienia kościoła protestanckiego.
Iwona Orawska pochodzi z Cieszyna, do Wrocławia przyjechała w 1998
roku. Studiowała w Warszawie na wydziale teologii Warszawskiej Akademii
Teologicznej. W Warszawie poznała też swojego przyszłego męża Marcina
Orawskiego, obecnego wikariusza parafii ewangelicko-augsburskiej.
Obydwoje bardzo angażują się w życie Dzielnicy Wzajemnego Szacunku.
- Trudno powiedzieć, jaką funkcję pełnię tu w parafii. Jestem właściwie
od wszystkiego - żartuje pani Iwona, skromnie tłumacząc swoją obecność
w tym szczególnym miejscu powołaniem duszpasterskim męża. Ma jednak
sporo obowiązków. Prowadzi nie tylko kancelarię parafialną, ale
i kancelarię Diecezji Wrocławskiej, współpracując z biskupem Boguszem.
Wykłada też katechezę dla ewangelickiej młodzieży szkolnej z całego
Wrocławia w Międzyszkolnym Punkcie Katechetycznym przy kościele
Opatrzności Bożej.
- Kiedy pierwszy raz zaangażowała się Pani we współpracę
w ramach Dzielnicy Czterech Świątyń?
- Po wakacjach w 1999 roku ruszył program "Dzieciaki",
napisany przez Dorotę Helińską i Tamarę Włodarczyk z Gminy Wyznaniowej
Żydowskiej. Jest on najważniejszym dzieckiem Dzielnicy, szczególnie
ważnym dla mnie - podkreśla pani Iwona, która sama jest obecnie
jedną z trzech osób prowadzących program, obok Olgi Demczuk z parafii
prawosławnej i Tamary Włodarczyk - katoliczki pracującej w gminie
żydowskiej.
Pani Orawska myśli też o kolejnej edycji "Dzieciaków":
- Bardzo trudno stworzyć coś nowego, a to jest program, który nie
ma sobie podobnych. Planujemy od września 2002 zorganizować nową
grupę. Kontaktowałam się już z panią Bożeną Rybską z Urzędu Miasta
Wrocławia z Wydziału Polityki Socjalnej. Ale nie zapominamy też
o starszych "Dzieciakach". Młodzież, która jest zaangażowana
i chce się spotykać - a odstaje już wiekowo od założeń programu
- chcemy wciągnąć w organizowanie i prowadzenie zajęć.
- Co jest fundamentem waszej pracy z dziećmi?
- Zawsze staramy się znaleźć element łączący różne religie, na którym
się opieramy i wokół którego budujemy spotkanie. Takim ważnym elementem
w każdym wyznaniu jest chleb. Jego symbolika ma wymowę uniwersalną.
Półtora roku temu zorganizowaliśmy takie spotkanie na temat chleba
w Domu Opieki Społecznej przy ul. Świętnickiej. Dyrekcja udostępniła
nam kuchnię i pod okiem przesympatycznego kucharza dzieci uczyły
się piec chleb. Poprzez zabawę poznawały rolę, jaką odgrywa on w
każdej religii.
- Przy takim spotkaniu, gdzie podejmuje się próbę wyjaśnienia
spraw doktrynalnych chyba zawsze pojawiają się sprzeczności. Chleb
w każdej religii pojawia się w innej postaci: maca, opłatek, prosfora?
- Wiadomo, że zawsze pojawiają się różnice, ale staramy się podkreślać
elementy łączące nasze wyznania. Uświadamiamy dzieciom, że żyd,
katolik, prawosławny i ewangelik tak naprawdę modlą się do tego
samego Boga. Dzieci powinny posiadać własną tożsamość, ale nie przejaskrawiajmy
tego, co je dzieli - to są przecież tylko dzieci.
- Jedną z cyklicznych imprez Dzielnicy Wzajemnego Szacunku
jest Wędrówka po Dzielnicy Czterech Świątyń w ramach Festiwalu Nauki
organizowanego przez Uniwersytet Wrocławski. Czy pamięta Pani początki
tego przedsięwzięcia?
- Dwa lata temu w roku 2000 pani prof. Kubicz z Uniwersytetu Wrocławskiego
zwróciła się do nas jako do Dzielnicy z propozycją wzięcia udziału
w festiwalu. Pierwsza Wędrówka cieszyła się dużym zainteresowaniem
i przeobraziła się w imprezę cykliczną. W tym roku dostaliśmy już
zaproszenie na III Festiwal Nauki, który odbędzie się we wrześniu
2002.
- Jak wygląda taki marsz po Dzielnicy Czterech Świątyń?
- Całe spotkanie trwa około dwóch godzin. Marsz rozpoczyna się w
jednej z trzech parafii lub w gminie. Uczestnicy przechodzą ze świątyni
do świątyni, gdzie tamtejszy gospodarz opowiada im o danej religii
i historii samego obiektu oraz odpowiada na pytania. W pierwotnym
założeniu impreza miała zamknąć się w sześćdziesięciu minutach,
kwadrans z jedną religią. Marsz jednak wymknął się nam spod kontroli
- żartuje pani Iwona. - Jest tyle do opowiedzenia.
- Czy Dzielnica jest mitem czy rzeczywistością?
Moment wahania...
- Trudne pytanie - wzdycha pani Orawska. - Dla mnie Dzielnica jest
rzeczywistością. Tu mieszkam i tu pracuję - w Dzielnicy i dla Dzielnicy.
Prowadzę zajęcia z dziećmi w akcji "Dzieciaki". Na płaszczyźnie
dzieci i młodzież idea Dzielnicy realizuje się ciągle na nowo w
czasie każdego spotkania z "Dzieciakami".
Po chwili jednak dodaje: - Chciałabym, żeby dorośli współpracowali
z takim oddaniem i entuzjazmem jak dzieci. Niestety, z tym bywa
różnie.
|